Skip to Content

Zamyślenia #70

31 października 2025 przez
Zespół

Dziś dopiero dzielę się tym, co przeżyłam w Medjugorie, w ubiegłym roku. Wierzę, że to właśnie jest ten moment.

Nie łatwo jest zrozumieć dlaczego przychodzi pragnienie wejścia na Kriżevacz o godzinie 14-ej w południe, przy czterdziestostopniowym upale. Jak łatwo się domyśleć, byłam prawie sama. Nawet psy leżące u góry pod Krzyżem, nie miały siły się podnieść. Ta Droga Krzyżowa była wyjątkowa. Mogłam fizycznie poczuć jak to było. Upał – On to miał i ja również. Woda – ja miałam, On nie. Rany na całym ciele po ubiczowaniu – On to miał, ja duchowo również. Ogromny ból fizyczny – On to miał, ja nie. Hałas i krzyki ludzi – On to miał, ja nie. Odrzucenie, samotność, rozczarowanie – On to miał, ja to miałam. Trzy upadki Jezusa, trzy moje upadki. Pierwsze upadki już w dzieciństwie i młodości. Drugie w małżeństwie, trzecie wciąż teraz. Szłam Jego śladami i cały czas tak mam iść. Zatem muszę wstawać po każdym upadku, muszę się podnosić. Mam wiedzieć, że obok jest Mama, Maryja, mam wiedzieć, że mam pomóc jak Szymon – nawet gdy początkowo nie mam ochoty i siły. Mam wiedzieć, że mam pomóc jak Weronika – bo chcę, bo mi żal, bo serce się kraje, bo współczuję. Mam zobaczyć, że mimo odarcia z największych sekretów, należy stać z wysoko podniesioną głową, zachowując swoją godność – godność kobiety, godność dziecka Boga. Mam wiedzieć, że po ciężkich chwilach, po moim umieraniu, zawsze wpadnę w ramiona Maryi, że Ona mnie utuli i opatrzy mi rany, że poda mi łyżkę rosołu i gorącą herbatę. Muszę wierzyć, chcę wierzyć, wierzę, że dzięki Niej zacznę od nowa. Czy to możliwe, aby mówiąc cicho i łagodnie – bo tak sobie wyobrażam Maryję – mieć posłuch u wielu? Czy to możliwe, aby w spokoju i ukojeniu mieszkać z trzydziestoletnim synem? Nie mówić mu, że już czas iść na swoje, nie wypominać, że w tym wieku, a cały czas przy mamie? A czy Pan Jezus sprzątał swój pokój? Czy odnosił talerze po obiedzie? Czy miał jakiegoś kumpla z sąsiedztwa? Czy lubił podchody, czy może wolał „państwa i miasta”? Jaka była Maryja w swojej codzienności? Jaki był Pan Jezus? Jaki był święty Józef? Przecież ich życie w wielu aspektach było podobne do mojego. Lubię sobie wyobrażać, że Maryja jako mała dziewczynka grała w klasy i podskakiwała na skakance. Lubię sobie wyobrażać, że Pan Jezus chodził z chłopakami po wiosce. Fajny pomysł z tym, że mam Boga – Człowieka już od jego maleńkości. Mam ściągę, czarno na białym, krok po kroku co robić, co mówić, kiedy, jak, z kim, dlaczego. Gotowa instrukcja obsługi życia. Ściąga – wielka podpowiedź, zapisana na kartach Ewangelii.

+ Chcę abyś powróciła do Mojego domu z pełnymi dłońmi i poczuciem spełnionego obowiązku. Taki powrót tylko jest szczęśliwym powrotem. Wówczas z radością i bez wstydu zasiądziesz ze Mną do stołu, by cieszyć się tym, co przygotowałem. Czy wiesz jak czują się ci, którzy przychodzą z pustymi dłońmi i świadomością zmarnowania Moich darów i swojej szansy? Nie warto ani za cenę lenistwa w sferze działania między ludźmi, ani za cenę lenistwa i wygodnictwa duchowego. Za wielkie wartości trzeba dać wielką cenę trudu, wytrwałości i cierpienia… Tego wszystkiego pragniesz, ale twoje pragnienie jest słabe, chwilami zanika. Czy wiesz, jak wielkie łaski otrzymują ci, którzy potrafią pragnąć? Którzy całą swoją energię i siłę duchową zamieniają w pragnienie? Są w stanie rzeczywiście poruszyć górę – górę zła pleniącego się wśród ludzi. Zbyt rzadko prosisz – za siebie, za innych. Ja jestem z tobą i czekam na twoje prośby. Jestem Ojcem, Przyjacielem, Oblubieńcem twoim. Miej odwagę przychodzić ze wszystkim. Wiesz jak dbam o ciebie, nawet w drobiazgach.

Świadectwo 170

Zamyślenia #71